Autor

Moja historia z biznesem zaczęła się w 2009 roku. Pracowałem wtedy w mało znanej firmie handlowej. Otwarcie własnej firmy chodziło mi po głowie już dłuższy czas, ale jako 23-latek nie bardzo miałem o co się zaczepić, aby zacząć. Pewnego dnia dostałem jednak na skrzynkę mailową wiadomość od chińskiej fabryki żarówek LED z ofertą. Jako, że w tamtym czasie również pracowałem w branży oświetleniowej Chińczycy znaleźli naszą firmę na allegro i wysłali ofertę. To był punkt zwrotny, w którym przeszedłem z marzenia do jego realizacji. Po pracy przeanalizowałem ofertę, zbadałem rynek internetowy i praktycznie od razu złożyłem zamówienie w Chinach nie mając jeszcze firmy. Chińczyk odesłał w mailu zwrotnym fakturę pro-forma do zapłaty, więc musiałem szybko założyć firmę i zrobić przelew. Firma powstała w jeden dzień, gotówkę na początek pożyczyłem gdzie się dało i jakoś poszło. Gdy towar dojechał zacząłem handlować na giełdach, allegro i po znajomych pracując równocześnie na etacie. Po dwóch miesiącach musiałem jednak zrezygnować z etatu, gdyż nie byłem w stanie obsługiwać, telefonu służbowego(allegro, sklep internetowy), telefonu stacjonarnego oraz telefonu ze swojej firmy. Przez kolejne 6 miesięcy zajmowałem się budowaniem firmy, aż do pierwszej awarii. Cały kapitał zainwestowałem w zamówienie, które chińczyk pomylił. Gdy towar dojechał myślałem, że firma się zawali, wszystko było na odwrót. Miałem klienta, który czekał na te żarówki do swojego hotelu, ale nie dość, że wszystkie przyszły w innej barwie to jeszcze z innym gwintem. Straciłem zlecenie, wiarygodność i szansę na dalszy rozwój, gdyż żarówki, które dostałem były bardzo nietypowe. Jedyną rzeczą jaka mi została, aby nie zbankrutować było wrócić na etat. Szybko znalazłem pracę na zmiany tak, aby w międzyczasie zajmować się ratowaniem firmy. Trwało to prawie trzy lata, gdy pracowałem na dwa etaty, aż wreszcie firma nabrała rozpędu. Po takim czasie klienci sami zaczęli się odzywać i powracać. Otworzyłem sklep i zrezygnowałem z  drugiej pracy, a po niedługim czasie zacząłem już zatrudniać pracowników. Firma zaczęła się dynamicznie rozwijać, obroty wzrastały w szybkim tempie, co niestety doprowadziło do kolejnego poważnego zawirowania finansowego.

W naszej branży działamy na odroczonych terminach płatności. Pewnej jesieni był dobry sezon sprzedażowy, byliśmy tak zajęci sprzedawaniem, że płatności wymknęły nam się spod kontroli. Okazało się, że kilku większych klientów nam nie zapłaciło, a co gorsza wcale nie mięli chęci nam zapłacić. Po zamknięciu roku wyszło nam, że zrobiliśmy 60% wzrost sprzedaży R/R, ale niezapłacone faktury opiewały na tak wielką kwotę, że byliśmy mocno do tyłu. Niestety były to już zbyt wielkie pieniądze żeby wrócić na etat i je odrobić, więc trzeba było wdrożyć plan naprawczy i skupić się na płatnościach. Po ciężkim roku udało się wyjść na prostą i znowu zacząć rozpędzać tę machinę. To była droga lekcja biznesu, która nauczyła mnie bardzo wiele. Teraz, wiem że emocje wywołane możliwością zrobienia „wielkiego deala” trzeba schować do kieszenie i wykonać suchą kalkulację i weryfikację kontrahenta. Tzw. „złote strzały” czasami się zdarzają, ale nie możemy opierać naszego biznesu na jednorazowych tematach. Należy się skupić na mozolnej, mrówczej pracy, która przynosi stały, przewidywalny dochód. Tylko wtedy możemy planować, układać strategię długoterminową i taktykę, która krok po kroku doprowadzi nas do celu.

Obecnie prowadzę hurtownie elektryczną NTS oraz dwa sklepy internetowe ledovo.pl i allektro.pl. Jestem członkiem BNI(biznesowej organizacji networkingowej), członkiem klubu liderów i mówców TOASTMASTERS oraz  Stowarzyszenia Właścicieli Nieruchomości na Wynajem „Mieszkanicznik”. Wykładam również w Alternatywnej Szkole Biznesu ASBIRO. Prywatnie jestem mężem Karoliny i ojcem dwuletniej Zuzi.

Mój sposób na życie:

Moim celem w życiu jest osiągnięcie wolności finansowej – wiem, mało oryginalny cel życiowy w dzisiejszych czasach. W każdym razie marzę o tym, aby mieć jednoczenie czas i pieniądze na odkrywanie otaczającego nas świata wraz z rodziną. Większość z nas dzieli się na tych, którzy mają pieniądze, ale nie mają czasu i na tych, którzy mają czas, ale nie mają pieniędzy, aby spełniać swoje marzenia. Ja ze wszystkich sił dążę do tego, aby mieć oba te dobra jednocześnie, bo uważam że tylko wtedy można w pełni wykorzystać potencjał naszego świata i życia. Znam osobiście kilka osób, którym to się udało i ja również chciałbym należeć do tego grona. Może myślisz, że jestem zachłanny, za dużo bym chciał, ja jednak uważam, że po prostu wymagam więcej od siebie i staram się realizować założony plan, który wcześniej czy później się powiedzie. Nie robię tego jednak „po trupach do celu”, ale staram się w zbalansowany sposób realizować wszystkie cele, jeden po drugim, krok po kroku nie zaniedbując przy tym najbliższych i nie czyniąc nikomu krzywdy czy przykrości z tego powodu.

Liczę na to, że wpisy na blogu będą dla Ciebie wartościowe, a moje doświadczenia i wiedza pomogą Ci w życiu, biznesie i własnej organizacji czasu pracy. Jeżeli jednak uważasz, że ten blog jest słaby i beznadziejny, a ja wypisuje same bzdury  to po prostu go nie czytaj.

Wszystkim innym życzę miłego czytania, zachęcam do zakupu mojej książki, zapisania się na newsletter oraz zadawania pytań w komentarzach.

Pozdrawiam

Bartek

MJM

Wykład na konferencji Myśleć Jak Milionerzy na temat prowadzonych strategii w sklepach internetowych.

wodzisła2

Uczelnia w Wodzisławiu Śląski – kilka słów na temat zwiększenia sprzedaży

IMG_1782