Bartłomiej Sosna

"Droga do sukcesu to zdolność do ciągłych zmian"

Author: Bartłomiej Sosna (Page 1 of 6)

Zmiana, która zaprowadzi Cię tam gdzie chcesz.

Zmiana to coś, czego zdecydowana większość z nas nie lubi, wprawia w zakłopotanie, dyskomfort i uczucie niepewności. Każda zmiana w życiu doprowadza do uczucia pewnych obaw: a co będzie gdy?… a co będzie później?… jak sobie z tym poradzę?… itd. Nieważne, czy zmiana dotyczy podjęcia najbardziej błahej decyzji, zmiany planów, co zjeść dziś na obiad, gdzie pojechać w ten weekend czy też bardziej odpowiedzialnej, czy założyć swoją firmę, jaką strategię obrać dla swojego biznesu, czy poślubić tę osobę, czy zamieszkać w danym miejscu? Każda z tych decyzji wywołuje pewne skutki w przyszłości, z którymi będziemy się musieli zmierzyć.

Nigdy nie mamy stuprocentowej pewności czy dana decyzja i zmiana naszego postępowania doprowadzi nas bezpośrednio w miejsce, w które chcemy dojść. Niemniej zaplanowanie zmiany i zarządzanie zmianą zarówno pod kątem fizycznym, operacyjnym jak i radzeniem sobie z własnymi uczuciami pomaga osiągać cele i dużo lepsze rezultaty niżeli robilibyśmy to bezwładnie, w sposób bierny i przypadkowy.

Jestem wielkim zwolennikiem zmian w życiu, począwszy od zmian nawyków, zmian rytuałów, aż po wychodzenie poza wszelkiego rodzaju schematy myślowe oraz ciągłe doskonalenie. Moim zdaniem zmiana może być synonimem rozwoju, gdyż rozwój następuje tylko i wyłącznie wtedy gdy zmieniamy się, stajemy się coraz lepsi.

Można by zakwestionować powyższe stwierdzenie, gdyż czasami zmieniamy coś na gorsze, np. pracę, środowisko czy podejmujemy błędną decyzję biznesową, która prowadzi do odwrotnych rezultatów niż założyliśmy. Tu jednak powinniśmy się znowu odnieść do nastawienia, bo każda błędna decyzja czy zmiana na gorsze sprawia, że zdobywamy większe doświadczenie i możemy popatrzeć na dany problem czy zdarzenie z szerszej perspektywy. Interpretując więc rzekomo gorszą zmianę poprzez pryzmat pozytywnego nastawienia i wyciągania wniosków w celu lepszej percepcji zmiana nigdy nie będzie dla nas zła.

Czytaj więcej

Poznaj mechanizmy sprzedaży i przepływów pieniężnych w firmie handlowej.

Wracam po długiej, pięciomiesięcznej przerwie w pisaniu, więc na wstępie wyjaśnię dlaczego. W zeszłym roku zdecydowałem o podziale spółek i rozstaniu się ze wspólnikami, cały proces był zaplanowany i zacząłem go wdrażać praktycznie od połowy 2017 roku. Jesienią jednak był już tak gorący okres, że planowanie i organizacja nowej firmy, formalności związane ze zbyciem udziałów, sprzedażą nieruchomości, cesjami umów itd. pochłaniały astronomiczne pokłady czasu i energii.

Siłą rzeczy musiałem zrezygnować z wszelkich aktywności dodatkowych na rzecz koncentracji na najważniejszym projekcie w owym czasie. Dziś jestem już ponad trzy miesiące po rozpadzie spółki, zmianie modelu biznesowego, zmianie lokalizacji i działam w totalnie innej przestrzeni niżeli kilka miesięcy temu. W związku z tym, mam już pewne przemyślenia i wnioski, którymi chciałem się podzielić, a jednocześnie powoli uporządkowywać procesy jakie zaszły w firmie i jakie skutki przyniosły.

Tytuł artykułu nie bez powodu związany jest ze sprzedażą i przepływami pieniężnymi(Cash flow), ponieważ są to kluczowe parametry, które pokazują naszą pozycję względem założeń i planu. Poniżej pokażę i zobrazuję Ci jak możesz manipulować i zarządzać tymi parametrami, aby przyniosły Ci korzyści, oraz czego nie robić, aby Cash flow nie okazał się cichym zabójcą firmy.

Czytaj więcej

Pomysł na biznes – mieszkanie na wynajem krótkoterminowy.

Pomysł na biznes – mieszkanie na wynajem krótkoterminowy

Ostatnio spędziłem kilka dni w Katowicach i to zainspirowało mnie do opisania modelu biznesowego jakim jest najem krótkoterminowy. Zdarza mi się jeździć również do Warszawy gdzie śpię w różnych hotelach, ale coraz częściej decyduję się jednak właśnie na wynajem apartamentu.

Dziś opiszę w szczegółach jak w relatywnie prosty sposób można zacząć budować biznes oparty na najmie krótkoterminowym. Najpierw kilka słów dla tych, którzy nie orientują się jak to działa.

Wchodząc np. na portal booking.com(z niego zawsze korzystam) wpisujesz sobie miasto, w którym chcesz spędzić noc. Ustalasz datę przyjazdu i wyjazdu i klikasz szukaj. Po chwili otrzymujesz informacje o wszystkich(zarejestrowanych na bookingu) noclegach w okolicy. Możesz posortować to np. wg ceny i co się dzieje?

W Katowicach pierwsze pozycje, te najtańsze oscylują w granicach 100zł/noc za apartament lub hotel. Czasami już trzecia pozycja to cena powyżej 250zł/noc i dalej 300, 500, 700zł/noc. Widzisz w czasie rzeczywistym jak znikają te najtańsze oferty sprzed nosa. System informuje, że ktoś dokonał właśnie rezerwacji lub został ostatni pokój w promocji.

Czytaj więcej

Zaliczony maraton i wyciągnięte wnioski…

Jakiś czas temu publikowałem wpis zatytułowany Jak w 3 miesiące schudnąć 20kg i przebiec maraton. Dziś minęły już te trzy miesiące i jestem kilka dni po maratonie. Wyciągnąłem z tego pewne wnioski i refleksje, którymi chciałem się z Tobą podzielić.

W odpowiedzi na pytanie czy da się przebiec maraton po trzech miesiącach treningów odpowiadam z pełną odpowiedzialnością że tak, ale nie jest to ani najlepszy, ani mądry pomysł. Policzyłem, że mój plan przygotowawczy do maratonu to dokładnie jedenaście treningów po kilkanaście kilometrów. Pięć z nich to były biegi po około 20km. Wszystkie po górach, lub górkach – kwestia interpretacji.

Każdy doświadczony biegacz powie, że to o wiele za mało i teraz po zaliczonym maratonie podpisuje się pod tym obiema rękami. Dodatkowy problem jaki mnie spotkał to kontuzja ścięgna. Dzień przed maratonem byłem na weselu, na którym niefortunnie naderwałem ścięgno w nodze. Jest to kontuzja, która powtarza się u mnie już trzeci raz w tej samej nodze, więc znam nieco temat.

Mimo tego, że rano ledwo chodziłem, nie umiałem wyjść z auta na parkingu przed linią startu to zdecydowałem się na ten bieg. Pragnienie i upór umysłu wygrało z niezdolnością organizmu. Kilka miesięcy temu zdecydowałem, że to zrobię i nic nie mogło mi stanąć na drodze. Rezygnacja ze startu była najprostszym rozwiązaniem, które niosłoby za sobą szereg konsekwencji związanych z moimi emocjami i uczuciami.

Wiem, że rezygnując ze startu przegrał był zbyt wiele, doznałbym porażki i przykrości związanej z niespełnionym marzeniem czy nieosiągnięciem danego celu. Takie doświadczenie powaliłoby moją pewność siebie i zdolność do pokonywania słabości na kolana. Wiedziałem, że musze chociaż wystartować, aby nie pluć sobie w twarz, że nie podjąłem walki. Przyjąłem do siebie tylko dwa scenariusze, albo dobiegnę, albo mnie odwiezie karetka – sam na pewno nie odpuszczę.

Z jednej strony to bardzo nieodpowiedzialne, nierozsądne, niemądre i niedojrzałe, ale z drugiej strony to definiuje mnie w pewnej sytuacji i utwierdza w przekonaniu, że mimo niesprzyjających warunków można, a nawet należy walczyć o swoje. Po szybkiej analizie wszystkich za i przeciw, uznałem, że w najgorszym wypadku wywiozą mnie karetką, zagipsują na dwa miesiące lub będę chodził o kulach przez pół roku.  Nie była to więc walka na śmierć i życie, więc podjąłem wyzwanie.

Naderwane ścięgno tak bolało, że nie mogłem zrobić większego kroku niż klasyczny chód. Biegłem więc powoli, krok po kroku stałym tempem. Nie było to nawet takie złe, ale zauważyłem pewne wady. Zbiegając z góry musiałem ograniczać zakres kroku, aby nie zerwać ścięgna, więc nie mogłem wykorzystać potencjału i zalet zbiegów. Równym i stałym tempem przebiegłem około 20 kilometrów, ale ból w prawej nodze sprawił, że większy nacisk kładłem na lewą. Na półmetku zaczęły się moje problemy. Mięśnie w lewej nodze oszalały, doznałem poważnych skurczy, tak że przez kilkaset metrów noga była sztywna. Od tej pory problem ze ścięgnem nie był już najważniejszy.

Po kilku kilometrach zaczęły się problemy z drugą nogą, miałem skurcze w obu udach i obu łydkach, a ból był w tylu miejscach, że nie mogłem już go miejscowo zlokalizować. Można powiedzieć, że od około 25-30kilometa walczyłem o przetrwanie, a nie o wynik. To były ciężkie momenty, przez 3 godziny biegu walczyłem z bólem i słabościami, ale w duchu myślałem sobie, że „teraz będzie z górki, w końcu większość trasy za mną”. To jednak tak nie działa. Każdy następny kilometr był coraz gorszy, a ostatnie cztery kilometry ciągnęły się w nieskończoność.

Finalnie wbiegłem na nowy stadion śląski o własnych siłach pełen radości i zadowolenia z wykonanej pracy. Ten moment wynagradzał wszystko. Sprawił, że osiągnąłem kolejny poziom swoich możliwości pod kątem sportowym jak i emocjonalnym. Bardziej poznałem siebie i mocno przećwiczyłem negocjacje mózgu z resztą organizmu na temat tego co się da, a czego się nie da zrobić. Był to moja wewnętrzna walka, stricte psychologiczna a nie wydarzenie sportowe. Dla mnie znaczyło to wiele, kosztem chwilowego utraty zdrowia. Opłacało się.

Podsumowując jednak, teraz z pełną świadomością wiem, że takie treningi to zdecydowanie za mało i należy biegać częściej. W przyszłym roku postaram się staranniej przygotować i w miarę unikać kontuzji z tzw. własnej głupoty. Nie polecam nikomu rzucać się na maraton bez odpowiedniego przygotowania, bo zakwaszone mięśnie, bóle w ścięgnach i w stopach to ciężka przeprawa. Wiem również, że treningi po górach pomogły mi w podbiegach, ale z kolei odzwyczaiłem się całkowicie od asfaltu. Na asfalcie biegnie się fatalnie, bolą stopy i kolana, a w górach tego nie było.  Aby się dobrze przygotować trzeba więc uwzględnić teren, po którym trenujemy, wzniesienia, tempo i często pogodę. W górach biega się o wiele lepiej niż w miejskiej dżungli, powietrze jest czystsze, drzewa osłaniają przed słońcem, nie biegniemy po twardym i rozgrzanym asfalcie. Mimo wszystko uważam to za świetne doświadczenie, które chyba uzależnia, bo w przyszłym roku na pewno też podejmę wyzwanie.

Jak przekształcić działalność gospodarczą w spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością

Ostatnio na forum rozgorzała dyskusja na temat przejścia z indywidualnej działalności gospodarczej na spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością. Czy to dobry pomysł? Czy to dobry moment? Jak się za to zabrać? Temat okazał się na tyle gorący i potrzebny, że postanowiłem opisać szerzej co o tym myślę i jak ja to zrobiłem.

Wszystko zależy od tego jaki biznes prowadzisz, a raczej jakie biznes chciałbyś prowadzić. Do czego dążysz? Jak ma wyglądać w przyszłości struktura i rozmiar Twojej firmy. Jeżeli twoim celem jest posiadanie do kilku pracowników, prowadzisz biznes, w którym rozliczenia są gotówkowe lub w formie przedpłaty, nie planujesz agresywnych inwestycji tylko wszystko finansujesz z zarobionej gotówki oraz nie masz wspólnika to być może przejście na spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością będzie dla Ciebie gorszym rozwiązaniem.

Jeżeli jednak, choć na jedno z poniższych pytań odpowiesz twierdząco to koniecznie przekształć działalność gospodarczą lub otwórz nową spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością(w dowolnej formie, w zależności od preferencji biznesu):

– Czy planujesz inwestycje finansowane kredytem inwestycyjnym, gotówkowym lub hipotecznym?

– Czy masz wspólnika?

– Czy planujesz w przyszłości wprowadzić do spółki wspólnika, np. Twojego najlepszego handlowca, żonę, matkę, brata?

– Czy większość Twoich przychodów pochodzi od klientów, którzy mają faktury z odroczonym terminem płatności?

– Czy chciałbyś w przyszłości przekazać biznes dzieciom?

– Czy chciałbyś mieć większy biznes?

Czytaj więcej

Dlaczego koncentracja na wielu projektach kończy się rozproszeniem?

Dziś chciałem się podzielić z Wami moimi przemyśleniami na temat rozproszenia. Rozproszenia koncentracji związanego z prowadzeniem trzech firm, projektów jednocześnie. Od kilku lat prowadzę hurtownię pod marką NTS, a w między czasie stworzyłem jeszcze kilka odrębnych podmiotów, marek, które rozwijałem tak naprawdę w celu sprzedaży.

Każda firma, każde dodatkowe przedsięwzięcie wymagało oczywiście zaangażowania i poświęcenia. Na początku to zaangażowanie musi być i jest duże, ale z czasem jak firma zaczyna zarabiać, przynosi już jakieś korzyści to chęci powoli opadają. Opadają dlatego, że w dalszym ciągu musimy się skupiać na naszym głównym biznesie.

Po latach prowadzenia kilku firm doszedłem do wniosku, że to nie jest dobry pomysł w takiej formie. Mówię oczywiście o skali mikro, gdzie w każdy projekt trzeba angażować się osobiście. Nie jestem jeszcze Richardem Brandsonem, który ma czterysta spółek, jego nazwisko już jest marką, a każda firma płynie na jej fali 😉

Każda firma, którą budowałem, krok po kroku zaczynała się rozwijać. Dopóki koncentracja i zaangażowanie w dany projekt było na wysokim poziomie wszystko kroczyło do przodu. Zawsze jednak z czasem powracałem myślami do NTSu, a pozostałe projekty stawały w miejscu.

Czytaj więcej

Jak w 3 miesiące schudnąć 20kg i przebiec maraton.

Odpowiadając na tytułowe pytanie jak w trzy miesiące schudnąć 20kg i przebiec maraton muszę cofnąć się kilkanaście miesięcy wstecz. We wrześniu 2015 roku ważyłem jeszcze około 108-110kg przy wzroście 188cm. Taka waga nie przeszkadzała mi w codziennym funkcjonowaniu do czasu kiedy zacząłem biegać.

Po dwóch tygodniach biegania niewielkich odcinków dostałem zapalenia w obu kolanach, co zmusiło mnie do miesięcznej rehabilitacji. Uznałem, że muszę schudnąć, aby nie narażać stawów na takie tortury i kalectwo.

Moja dieta była bardzo prosta i okazała się całkiem prostym sposobem na zrzucenie kilkunastu kg w przeciągu 5-6 tygodni. Cała filozofia polegała na zmniejszeniu porcji i regularnych posiłkach co 3 godziny – tak jem do dziś i dzięki temu nie dopadł mnie efektu jojo.

Czytaj więcej

5 powodów, dlaczego należy akceptować zmiany.

W tym wpisie podeprę się książką zatytułowaną „Kto zabrał mój ser?”. Uważam, że jest to  obowiązkowa lektura dla każdego, niezależnie od tego w jakim momencie życia jesteś. Książka obrazuje różne typy naszych zachowań w danej sytuacji.

Główni bohaterowie to Bojek i Zastałek, a ich charaktery idealnie odzwierciedlają nasze zachowania. Bojek to osoba, która zawsze patrzy w przód nie oglądając się za siebie. Zastałek zaś to typ, który rozpamiętuje i żyje tylko przeszłością.

Bojek i Zastałek mieszkali w labiryncie. Całymi dniami poszukiwali celu życiowego, czyli sera. Po długim czasie ciężkich poszukiwań natrafili na cały magazyn sera. Obaj osiągnęli sukces i od tamtej pory dziennie rozkoszowali się swoim składem sera, który dawał im pożywienie i szczęście.

Sielanka trwała jakiś czas, ale jak to w życiu bywa wszystkie zasoby są ograniczone. Bojek i Zastałek przejadali ser, a magazyn topniał w oczach. Niestety ich podświadomość nie chciała przyjąć do wiadomości tego faktu, więc żyli sobie dalej jak gdyby nigdy nic.

Pewnego dnia obaj jak co rano przyszli do swojego magazynu, a tam nie było ani jednego kawałka sera. Oboje w panice zaczęli przeszukiwać cały magazyn, aż zrezygnowani usiedli i w tym momencie ujawniają się dwie różne postawy.

Czytaj więcej

Jak widzi optymista, czyli mój punkt widzenia na przykładzie przeprowadzki?

Już długo nie pisałem żadnego artykułu, ponieważ chwilowo miałem dość mocno napięty grafik. Mniej więcej dwa miesiące temu kupiłem drewniany dom w górach, który cały czas remontuję. Wreszcie zbliżamy się ku końcowi i myślę, że w połowie maja będziemy się tam wprowadzać. Dziś opiszę krótką refleksję związaną z naszą sytuacją,  czyli przeprowadzką. Na zdjęciu widać drogę na moje „osiedle”.

Dlaczego o tym piszę?

Chciałem Ci pokazać, że w każdym momencie życia podejmujemy dość ważne decyzje, które wiele osób przeraża, a tak naprawdę wcale nie są takie straszne. Podjęliśmy z żoną decyzję o przeprowadzeniu się z miasta do niewielkiej górskiej miejscowości oddalonej 40 kilometrów od naszego obecnego miejsca zamieszkania.

Na samym początku, zanim kupiliśmy ten dom, wielu naszych znajomych i osób z otoczenia było bardziej przerażonych tym faktem, tak jakby sami mieli tam zamieszkać. Ogólne opinie jakie słyszeliśmy dookoła brzmiały mniej więcej tak:

Czytaj więcej

Wszystko co musisz wiedzieć, aby założyć sklep ze zdrową żywnością

Dziś kilka słów na temat branży ze „zdrową żywnością”. Już chyba nikogo nie dziwi, że w każdym wielko-powierzchniowym sklepie mamy 99% żywności niezdrowej i jedno mikro stoisko ze zdrową. Jeżeli podejdziesz do lodówki z nabiałem gdzie są jogurty, serki homogenizowane, maślanki itd. to w mało którym sklepie można kupić coś naturalnego lub bez cukru.

Jeżeli chcesz być fit to nie możesz jeść takich rzeczy, a alternatywy za bardzo nie ma. Nie można w nieskończoność jeść jogurtu naturalnego z serkiem wiejskim, bo tylko to znajdziemy w takich sklepach.

Tendencja jednak pokazuje, że ludzie coraz częściej dbają o siebie, o zdrowie i przede wszystkim o dobre samopoczucie. Zdrowe odżywianie wpływa najbardziej na nasze samopoczucie i jakość naszego życia, więc częściej wybieramy produkty domowe, regionalne, naturalne.

Czy dobrym pomysłem jest więc otwarcie sklepu, który na półkach będzie miał tylko i wyłącznie takie produkty?

Czytaj więcej

Page 1 of 6

Copyright 2016 Bartłomiej Sosna. & Uruchomienie blogu Gafdesign