truck

Dzisiaj omówię jak wygląda proces i koszty związane z założeniem firmy z ciężkim transportem. Mam zamiar rozwiać wszelkie wątpliwości co do możliwości i rentowności takiego biznesu. Jak w prawie każdej firmie właściciele narzekają na wysokie koszty, a pracownicy z kolei na małe zarobki. Nie sposób się nie zgodzić, że zarobki są relatywnie małe biorąc pod uwagę tygodnie w trasie, mieszkanie w samochodzie i spanie w upale bez klimatyzacji w kabinie. Wiele osób, które nigdy nie siedziały w ciężarówce twierdzą, że to ciekawa i dobrze płatna praca. Jeździsz po świecie, śpisz w robocie i kilka tysięcy wpada. Przeliczając jednak na godziny zarobki kierowcy międzynarodowego, czyli około 4500zł netto za 20 dni roboczych to bardzo niewiele. Licząc w systemie 5 dni w trasie/weekend w domu lub 2 tygodnie w trasie/weekend w domu kierowca pracuje około 480 godzin. 4500zł : 480 = 9,37zł za godzinę, czyli niewiele więcej niż ochroniarz w Biedronce. A jak to wygląda z perspektywy pracodawcy, właściciela firmy? Czy rzeczywiście każdy pracodawca w firmie transportowej to krwiopijca i sęp, który nie daje zarobić?

Zapraszam do analizy kosztów:

  • Aby w ogóle otworzyć firmę i zacząć ciężki transport międzynarodowy należy posiadać certyfikat kompetencji zawodowych, oraz zabezpieczenie finansowe przewoźnika. Certyfikat można uzyskać poprzez kurs lub zatrudnienie osoby, która takowy posiada. Co do zabezpieczenia finansowego to aktualnie wynosi około 50tyś złotych w gotówce, lub alternatywnie od niedawna można wykupić ubezpieczenie w kwocie około tysiąca złotych rocznie.
  • Kolejny krok to zakup samochodu. Jeżeli chcemy prowadzić transport międzynarodowy to nie warto kupować używanego samochodu. Koszty reanimacji samochodu będącego w Hiszpanii lub Wielkiej Brytanii mogą pochłonąć sporo pieniędzy. Z kolei ryzyko awarii samochodu, który ma przejechane półtora miliona kilometrów jest dość spore. Samochód nowy np. DAF kosztuje aktualnie 76tyś euro plus 24tyś euro naczepa. Razem 100tyś EURO netto!
  • Następnie należy oczywiście opłacić OC i AC, który w przypadku nowego samochodu wynosi około 11-12tyś złotych oraz 2-3tyś złotych dla naczepy.
  • Czwartym krokiem jest wyrobienie licencji. Żaden samochód nie może bez niej jeździć, a jest ona przypisana do NIP-u firmy oraz każdego samochodu z osobna. Można ją wyrobić np. w Górnośląskim Stowarzyszeniu Przewoźników Drogowych. Za kilkaset złotych przygotują tam pełną dokumentację i licencja będzie do odbioru w przeciągu 2 tygodni.
  • Następnie trzeba zatrudnić kierowcę. Dobry kierowca w owych czasach jest jak czterolistna koniczynka, bardzo rzadko spotykany. Wiele firm transportowych ma aktualnie unieruchomione samochody, bo nie potrafią znaleźć kierowców do pracy. Jest to nisza dla pracowników, jednocześnie spory problem dla pracodawców. Wynagrodzenie pracownika składa się z podstawy, oraz delegacji. Koszt wynagrodzenia dla pracodawcy wraz z ZUS to około 6tyś złotych.
  • Jeżeli mamy już firmę, pozwolenia, samochód, kierowcę i zlecenia to możemy zacząć jeździć. Miesięczny koszt paliwa dla ciągnika jeżdżącego po całej Europie to średnio około 20tyś złotych netto, dodatkowo około 8tyś zł opłat drogowych.
  • Jeden samochód jest w stanie przejechać około 11 – 12tyś kilometrów miesięcznie. Obecnie panujące stawki na rynku oscylują od 0,5Euro do 0,9Euro za kilometr. Są to stawki, które można spotkać na giełdach transportowych. Jak łatwo policzyć jeżdżąc za pół euro od kilometra popełniamy biznesowe samobójstwo. Niestety i tacy amatorzy transportu się zdarzają.
  • Po wykonanym zleceniu musimy dostarczyć komplet dokumentów przewozowych i wreszcie możemy wystawić fakturę przeważnie z terminem płatności odroczonym o 60 dni, a często nawet o 90 dni.

 

Podsumowując:

Aby otworzyć firmę transportową trzeba mieć spory kapitał. Sam start to jednak nie wszystko. Pierwsze pieniądze za zlecenie będą spływały po dwóch, a nawet trzech miesiącach, więc powinniśmy mieć zaplecze finansowe na minimum trzymiesięczne koszty. Paliwo, pracownik, opłaty drogowe to w sumie około 115000zł. Jeżeli samochód kupiliśmy na kredyt, albo w leasing to dochodzi dodatkowe kilkanaście tysięcy za ten kwartał. Luźno licząc taki biznes może się bardzo opłacać, gdy samochód nigdy się nie zepsuje, kierowca nie będzie miał wypadków, będziemy mieć stałe zlecenia, kierowca nie będzie chorował i chodził na urlopy, każdy zleceniodawca zapłaci nam w terminie oraz będziemy jeździć po najwyższych stawkach przy relatywnie niskich cenach paliw. Niestety jak to w biznesie bywa, częściej jest pod górkę niż z górki, więc powyższy optymistyczny scenariusz na pewno się nie może spełnić. W mojej ocenie firma transportowa to bardzo ciężki biznes. Pracujesz 24 godziny na dobę, ryzyko jest kolosalne, a jedna niezapłacona faktura lub kasacja samochodu po wypadku może położyć firmę w momencie. Jest to biznes dla „dużych” graczy, których stać przynajmniej na kilka samochodów lub dla osób, które mają „ogromne plecy” np. w zakładach produkcyjnych i mogą otrzymywać stałe zlecenia z punktu A do punktu B, czyli tzw. kółka. Pamiętajcie, że biznesy „starego typu”, które raczej nie są i nie będą innowacyjne, co do zasady są nisko-marżowe. Każda nowo powstająca branża jest opłacalna na początku, ale stale powstająca konkurencja zawsze prowadzi do maksymalnego obniżenia cen i rentowności całej branży. Na rynku zostają tylko duże, dobrze zarządzane przedsiębiorstwa oraz stosunkowo niewielkie, mające jeszcze małe koszty stałe. Nie ma miejsca dla nowych, niedoświadczonych, słabo zorganizowanych oraz niezabezpieczonych finansowo podmiotów.

Udostępnij ten artykuł Twoim znajomym!