W jaki sposób jesteśmy oszukiwani przez sklepy?

PROMOCJA

Poniżej przedstawię 4 sposoby jakie stosują sklepy(najczęściej wielko-powierzchniowe), aby nas oszukać i żerować na naszej naiwności. Przypuszczam, że są to dla Was oczywiste rzeczy, ale czasami potrzebujemy przypomnienia bądź uświadomienia sobie podstaw, które stały się rutyną. Czyż nie zdarzyło Wam się nigdy dziwić z oczywistych, wręcz banalnych rzeczy?

Nasz umysł świadomy robiąc rzeczy rutynowe, stale powtarzane  przestaje reagować i odzywa się wtedy tylko umysł emocjonalny. Zatem nasza czujność jest uśpiona i jesteśmy kierowani nastrojem i odczuciami danego momentu. Czy macie tak, że wchodzicie głodni do sklepu i wychodzicie z koszykiem pełnym niepotrzebnych produktów?

Jeszcze kilka lat temu, gdy operowaliśmy tylko gotówką, każdy z nas trzy razy zastanowił się zanim coś kupił. Nasza świadomość była pobudzana do myślenia, ponieważ mieliśmy namacalny dowód na to, że w jednej chwili mamy gotówkę, po czym jest ona wymieniana na towar. Musieliśmy się pogodzić ze stratą pieniędzy, więc zakupy musiały być przemyślane. Obecnie płatności kartą spowodowały, że często łatwiej jest nam wydawać pieniądze na rzeczy niepotrzebne, bądź droższe niż byśmy chcieli kupić. W naszym umyśle zanikło poczucie smutku z powodu straty danej kwoty. Przyszliśmy do sklepu z kartą, a wychodzimy z kartą i z zakupami. Wyrzuty sumienia pojawiają się dopiero po sprawdzeniu konta.

 

A jak wykorzystują to sklepy?

1) Oferują produkty z kolorową otoczką marketingową i wielkimi

żółtymi napisami „PROMOCJA” z każdej strony, które

pobudzają nasze zmysły i pragnienia, ale tak naprawdę nie

są tańsze. Jedyną zaletą takiego zakupu jest fakt, że uspokoisz

swój układ emocjonalny, który poczuje się spełniony

poprzez nabycie jakiegoś produktu „taniej”.

 

2) Te same produkty, czyli opakowane takie samo, ale

w środku znajduje się coś innego. Chyba nie muszę nikomu

tłumaczyć, że towar w promocji w markecie to najczęściej

II gatunek. Dotyczy to wszystkiego: od papieru

toaletowego, artykułów spożywczych po sprzęt AGD, RTV

i elektronarzędzia.

 

3) Moj „ulubiony” rodzaj promocji działa bardziej na humanistów

niż umysły ścisłe. Jako że posiadam umysł ścisły

i z matematyką, dodawaniem, odejmowaniem oraz procentami

nie mam większych problemów, ten rodzaj najbardziej mi

się podoba. Producenci zmieniają rozmiary, pojemności oraz

wagę produktów. Przy pomocy tego sposobu instytucje sondażowe również

mogą manipulować wskaźnikiem inflacji, co wychodzi im wzorowo.

W marketach, kupując cokolwiek w słoiku, zamiast 300 ml masz 335 ml

i inną cenę, Cola zamiast 2 l ma 2,25 l lub 1,75 l, napoje energetyczne

330 ml mają 420 ml w promocji, chipsy mają już tak wielkie

paczki, że mógłbyś tam zmieścić całe zakupy. Jeżeli nie nabyłeś

biegłości w liczeniu, to nie jesteś w stanie policzyć, ile tak

naprawdę kosztuje ten produkt. Wprawdzie zazwyczaj podana

jest również cena za kilogram czy jeden litr, ale część ludzi

nie jest w stanie dojrzeć tak drobnego druku.

Odwrotnością zmiany wielkości produktów i ceny jest

utrzymanie tej samej ceny, a zmniejszenie samego produktu.

Kiedyś pieczono standardowe chleby o wadzie 1,2kg.

Chleb co roku drożeje o kilkadziesiąt groszy, u nas aktualnie

kosztuje 6zł, ale pamiętam jeszcze cenę sprzed lat – 3zł.

Niestety, nie zorientowałem się, kiedy ze standardowego

chleba o wadze 1,2kg zrobiono chleb o wadzie 0,9kg. Mechanizm

działa następująco. Załóżmy, że chleb 1,2kg kosztuje

5 zł. Po roku jest podwyżka i powinien kosztować już

5,5 zł, czyli 10% więcej. Jednak aby uśpić czujność klienta

i zrobić promocję (sobie, a nie konsumentom), chleb nie

drożeje, ale jest go mniej, 0,9kg, a nie 1,2kg. Tak naprawdę

1,2 kg kosztuje 6,67zł, czyli chleb zdrożał o ponad 33% w jednym roku, ale

klient nie zdaje sobie sprawy z tej skali. To samo dotyczy kostki

masła, która kiedyś miała 250g, a teraz ma 200g a nawet 170g!

 

4) Kolejnym sposobem, jakie wykorzystują duże sklepy,

są gazetki promocyjne. Oczywiście, często produkty w gazetce

są o wiele tańsze niż zwykle. Jednak często bywa tak, że sklep

X z RTV i AGD wypuszcza w super niskiej cenie jakiś telewizor.

Gazetka powoduje napływ klientów, którzy z żywą

gotówką i chęcią zakupu, zdeterminowani po niego przychodzą. Niestety, na

miejscu dowiadują się, że telewizory już się skończyły, a nie

wiedzą, że w sklepie była tylko jedna czy dwie sztuki. Mając

jednak przygotowane pieniądze na zakup telewizora, decydują

się na jakiś inny, bo i tak planowali zakup.

Marketing marketingiem, ale nie dajmy się nabijać w butelkę. Zwracajmy uwagę na to co oferują nam reklamy. Czy ten produkt na pewno jest nam w danym momencie potrzebny i czy to na pewno jest okazja? W dobie Internetu zawsze możemy wyjść ze sklepu i wyszukać w sieci ceny u konkurencji oraz opinie na temat danego produktu czy usługi. Nigdy nie podejmujcie decyzji pod presją czasu, gdyż nasz układ emocjonalny reaguje około dwudziestu razy szybciej niż układ odpowiadający za logiczne myślenie. Mówi się, że działamy instynktownie. Dokładnie tak jest. To nasze pierwotne zachowania, które miały zapewnić nam bezpieczeństwo. Kiedyś w razie zagrożenia bez zastanowienia zaczęliśmy uciekać, zastygaliśmy bez ruchu albo walczyliśmy. Teraz bez zastanowienia robimy zakupy.

 

Udostępnij ten artykuł Twoim znajomym!